Przesądy i Wiedza tajemna
Prawdopodobnie nie bez racji niektórzy powiadają, że większość Maltańczyków jest przesądna, a odwieczny strach przed nieznanym to jedna z ich cech narodowych. Może dzisiaj nie jest to już prawdą, ale w czasach, gdy wpływów z zewnątrz było o wiele mniej - np. nie istniała telewizja ani kino - każdy wiedział, co przynosi szczęście, a co pecha. Szczególnie łatwo można to było dostrzec z dala od wielkomiejskich elit, chociaż nawet wśród nich niejedna matka nie odważyłaby się kusić losu, zakładając zielone ubranie w dniu, kiedy jej dziecko przystępowało do ważnego egzaminu.
Opiekuńczy święci.
W rodzinach mnóstwo przesądów - wśród nich również te o zabarwieniu religijnym - przekazuje się z pokolenia na pokolenie. Na przykład uczniowie wiedzą, że w lewym górnym rogu kartki, na której piszą egzamin, należy umieścić na szczęście litery JMJ. Nie wiadomo, jak odczytują ten skrót egzaminatorzy (oznacza Jezus--Maria-Józef), ale każde dziecko wie, że jeśli go nie napisze, to nie zda. Później, już na uniwersytecie, młodzi ludzie modlą się do św. Judy - patrona studentów (oraz spraw trudnych i beznadziejnych). Kiedy uda im się pomyślnie zdać egzaminy, w lokalnej gazecie drukują kilka anonimowych linijek z podziękowaniami dla niego. Podobną popularnością cieszą się św. Rita, św. Antoni i Dziewica Maryja. Na Gozo w sanktuarium Ta' Pinu jeden z korytarzy obwieszony jest obrazkami rozbitków uratowanych przez Matkę Boską oraz dość makabrycznymi wotami upamiętniającymi różne ozdrowienia - np. kamieniami nerkowymi w słoikach po dżemie, niepotrzebnymi kulami, a czasem nawet dziecięcymi przepuklinami.